Polski e-podpis w liczbach
Submitted by Paweł Krawczyk on wt., 2008-04-01 10:50
Wiemy ile mamy w Polsce certyfikatów kwalifikowanych. Pani Anna Frankowska przygotowując artykuł dla portalu Money.pl zebrała jeszcze szereg innych informacji statystycznych.
W opublikowanym w portalu artykule "Od dziś można składać PIT przez Internet" pojawiają się następujące liczby:
- 1867 osób złożyło zaświadczenie pozwalające na elektroniczne złożenie formularza PIT (ale nie widzę jeszcze na stronie e-Deklaracji najpopularniejszego potencjalnie formularza PIT-36)
- 624 firmy złożyły w tym roku e-deklaracje (osobiście też próbowałem, ale została odrzucona z błędem 402, którego przyczyny obsługa systemu próbuje wyjaśnić od ponad tygodnia)
- w ciągu 6 lat Certum sprzedało 13 tys. certyfikatów, w ciągu ostatnich 3 miesięcy - około tysiąca
- do tej pory ZUS odebrał 4,5 tys. przesyłek opatrzonych podpisem kwalifikowanym
- według stanu na marzec 2008 w Polsce mamy ok. 23 tys. certyfikatów kwalifikowanych (tyle jest aktywnych)
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- Generate PDF file
- Wersja do wydruku
Nawigacja
Popularne strony
Ostatnio:
- Odpowiedź na publikację itBCG o e-fakturach
- Mobilny Podpis Elektroniczny zapowiadany w połowie roku
- Ohio sues e-voting company, can't ditch faulty machines
- Kryptolodzy podrobili autentyczny certyfikat CA
- Podpis elektroniczny w CAD - zabezpieczenia formatu Bentley
- Atak na podpis elektroniczny przez zmianę formatu










Odpowiedzi
Osobiście uważam ze to jawne złodziejstwo (ZUS i jego wymóg certyfikatu kwalifikowaneg), są to dodatkowe obciążenia małych przedsiębiorców narzucone przez państwo i ZUS.
W przypadku banków to one ponoszą odpowiedzialność, za bezpieczeństwo i w razie luk w systemie to finalnie bank traci pieniądze.
Co do ZUS’u ma Pan rację nadanie „niesienia skutków porwanych” jest arbitralne i arbitralnie prawo stanowi, że takie skutki prawne wywołuje użycie certyfikatu kwalifikowanego i ciężko z tym polemizować… Generalnie tak jak pisałem wcześniej nie ma znaczenia jak nazwiemy takie certyfikaty, natomiast ważna jest ich cena. A póki co uważam, że są wręcz zaporowe…
Pozdrawiam,
Dachi
Cena certyfikatu kwalifikowanego jest wynikiem założonego poziomu bezpieczeństwa. Zbudowanie kwalifikowanego to jakieś 12-15 mln zł, utrzymanie go rocznie to 2-8 mln zł. Trudno się więc dziwić, że centra przebierają nogami bo lekko licząc od 2002 roku wtopiły po parędziesiąt milionów w ten biznes.
Błędem było oparcie się o "podpis równoważny z podpisem odręcznym" czyli kwalifikowany jako jedyny dopuszczalny mechanizm uwierzytelnienia i niezaprzeczalności w kontaktach z administracją. Wyjątkiem dowodzącym błędności tej polityki jest ZUS, który na certyfikatach niekwalifikowanych działa od 1999 roku - no i przecież działa!
Do tego dochodzi bezkrytyczne (i niekiedy bezmyślne) podejście do dyrektyw płynących z Unii, które charakteryzuje Polskę jako - jak to ktoś ładnie nazwał - kraj z wielkim kompleksem postkolonialnym. Wszystkie kraje Europy Zachodniej podchodzą do Dyrektyw instrumentalnie, żeby nie powiedzieć cynicznie, i implementując je traktują swój interes jako priorytet.
U nas jest na odwrót - Dyrektywy wdraża się nadgorliwie, zapewne w przekonaniu że przybliży nas to do jakiejś mętnie pojętej cywilizacji. Zamiast do cywilizacji, przybliża nas to do sowieckiego modelu biurokracji, gdzie jest mnóstwo świetnego prawa tylko że stosowanego selektywnie i arbitralnie.
Byłbym niesprawiedliwy, gdyby napisał że tego nikt nie kwestionował - w 2001/2002 roku trwała bardzo ożywiona dyskusja na ten temat. Wielu specjalistów podchodziło do sprawy podpisu zdroworozsądkowo i przewidywało dokładnie to co mamy obecnie.
Proszę zauważyć, że zlecając przelew w banku wywołuje Pan bardzo konkretny skutek prawny wpisując kod jednorazowy przysłany SMSem na stronie zabezpieczonej niekwalifikowanym przecież certyfikatem SSL.
Co więcej, ZUS przyjmował deklaracje podpisem niekwalifikowanym od 1999 roku. Czy to znaczy że nie mają one skutków prawnych? Oczywiście że mają. Skutek prawny danej formy podpisu określa ustawodawca i jest to decyzja w dużym stopniu arbitralna. Jako taka powinna być poparta racjonalną analizą ryzyka, a obecna sytuacja sprawia wrażenie jakby była ona stosowana wybiórczo.
Witam,
Ciekawy artykuł pokazujący dużo prawdy o polskim rynku podpisów kwalifikowanych, ale nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że do podpisywania dokumentów wystarczyłby podpis „komercyjny”. Proszę zwrócić uwagę, że to nie jest tylko kwestia bezpieczeństwa i obaw przed fałszowaniem deklaracji ZUS. Przede wszystkim podpis musi nieść skutek prawny i nie ma znaczenia jak ten certyfikat będzie się nazywał kwalifikowany czy „zaawansowany”…
Myślę, że Polska jest na początku drogi do e-administracji ale ważne jest by nie popełnić na początku tej drogi grzechu pierworodnego, który mógłby na lata zrazić społeczeństwo do e-podpisu. Stąd prawdopodobnie tak silne parcie na wiarygodność. Bo w sumie cóż ważniejszego w biznesie a zwłaszcza e-biznesie niż wiarygodność?
Pozdrawiam,
Dachi